Szpaku & Kubi Producent „Dzieci duchy” (Recenzja)

Big szpaku kubi producent dzieci duchy recenzja

Po słowach Kubiego “Oddałem cząstkę duszy temu projektowi. Nie swoją duszę na cześć sukcesu, tylko cząstkę, która jest moja na zawsze.” wiemy już, że album "Dzieci Duchy" jest jednym z ciekawszych na rynku polskiego hip-hopu. Tytułowy utwór tej niebanalnej płyty jest brutalną zapowiedzią tego, co napotkamy po przekroczeniu progu. Lekko nie będzie, czy starczy odwagi by wejść w rzeczywistość baśniową, a jednocześnie przerażającą i złą do szpiku kości... Świat narkotyków, bieda są trudną wędrówką w dorosłość dla młodego Szpaku.

Nietrudno dostrzec, że temat nawinięty w kolejnym bicie „Koniec” szczególnie nakręca. Tragedia rodzinna, jaka spotkała Szpaku z całą pewnością umocniła charakter jego kawałków. Treść zawarta w tekście jest brutalną prawdą, która wyjaśnia kierunek w jakim idzie twórczość tego wyjątkowego artysty. Mówi o cierpieniu i zmaganiu się z życiem młodego chłopaka, który z bagażem doświadczeń wkracza w świat pełen przeciwności i „brudnych korytarzy”.

Właściwie można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z nader wymownym i wyrafinowanym efektem współpracy dwóch osobowości artystycznych. Należy wspomnieć, iż obydwaj artyści pomimo stosunkowo młodego wieku zdążyli już narobić sporo zamieszania na polskiej scenie hip-hopu i obydwaj mogą poszczycić się imponującym dorobkiem artystycznym.

Warto szczególnie zaznaczyć, że Szpaku i Kubi do współpracy nad swoim albumem zaprosili imponującą grupę twórców. Dzięki temu otrzymujemy zestaw 15 utworów o niesamowitej różnorodności przekazu na poziomie muzycznym i tekstowym. A jednak, mimo to, każdy z kawałków posiada wyraźny, charakterystyczny odcisk swoich twórców.

Jeśli chodzi o warstwę muzyczną jest dobrze, ostro i nietuzinkowo. Znajdziemy tu wyraziste, silne basy, pseudo radosną aranżację inspirowaną dosadnymi kawałkami, elementy smyczków, mroczne chórki (tu szczególnie należy wspomnieć tytułowe "Dzieci Duchy", kawałek tak gęsty, że można by go kroić) i oczywiście niezapomniany autotune wokalu. Jest psychodelicznie ("Hello Kitty" feat. Coals) mroczno ("Na osiedlu" feat. Bedoes), ale też lirycznie ("Ćmy"). Całość wibruje energią, jest bardzo specyficzna i pozostawia niezapomniane wrażenie.

Jeśli chodzi o teksty, jest równie ciekawie. Mamy tu obraz wrażliwego człowieka kwestionującego niemal wszystko, od nieciekawej codzienności, po sukces, osiągnięty mimo przeciwności losu („Overhype 9000” feat. Tymek). W przypadku utworów stanowiących rozliczenie z własną karierą, mamy do czynienia niemal z intymną spowiedzią człowieka przepełnionego gniewem i goryczą, który unika jednak moralizatorskiego tonu.

Ta płyta będzie dyskusją z ludźmi, którzy negują zastany porządek, pełnym mniej lub bardziej osobistych rozterek ("Ćmy", "Noc polarna), choć nie znajdzie się tutaj gotowych odpowiedzi, nikt nie weźmie nas za rękę i nie poprowadzi w stronę światła, jesteśmy tylko świadkami czyjejś drogi, i co najwyżej czasami, przez jakiś odcinek drogi idziemy sobie obok.

"Dzieci Duchy" to album miejscami bardzo osobisty i empatyczny. Być może to spowiedź człowieka, dokonującego podsumowania swojego życia ("Pająki", "KABZLOOK" feat. Białas, Kaz Bałagane, „Koniec”). Opowiedziane gniewnym językiem płynnie i miękko wpadają w ucho. Moim osobistym faworytem (obok "Ciem"), jest przewrotne i ironiczne, choć niezbyt odkrywcze "Umrzyj ze mną". Powtarzające się, nieraz bardzo dosłownie, wątki i motywy są raczej typowe dla tego gatunku, ale sposób ich przepracowania nadaje im powiew świeżości. Można się spodziewać, że Kubi nie przestanie polaryzować swoich słuchaczy i tak jak w przypadku poprzednich produkcji będzie osądzany przez jednych i uwielbiany przez innych. Na pewno jednak niewielu będzie takich, którzy pozostaną wobec niego obojętni, a dla wielu pozostanie ich własnym głosem.

Rap1Klasy.pl