SOBOTA - X PRZYKAZAŃ

2019-11-24
Big sobota x przykazan

W czasach kiedy każdy może tworzyć muzykę i tytułować się raperem wydawałoby się, że już nic nas nie zaskoczy. Zwłaszcza jeśli chodzi o środowisko hip-hopowe, w którym wykonawcom zaczyna brakować traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, o których mogliby pisać teksty. I tu pojawia się Sobota ze swoim nowym albumem „X przykazań”. Słyszeliśmy już połączenie rapu z dubstepem, folkiem, popem, ale z muzyką sakralną? No way! To się nie może udać! A jednak się udało. Sobota inspirując się religią wykorzystał w swoim albumie m.in. nagrania kościelnych organów i śpiewy chóralne, a teledyski nagrał w zachodniopomorskich świątyniach. Mało tego – wziął pod lupę dekalog! Producentem wykonawczym jest Wini, a w całości za produkcję odpowiada Matheo.

W zapowiedzi albumu czytamy: „Jest to interpretacja X Przykazań pomnożona przez osobowość Soboty”. Brzmi interesująco, zatem idźmy dalej. Płytę promuje klip „VII. Nie kradnij”, w którym to skąpo ubrane dziewczyny śpiewają „Panie, zmiłuj się nad nami”. O ile pomysł zinterpretowania dziesięciu przekazań jest powiewem świeżości w rapie, o tyle roznegliżowane kobiety i szybkie samochody już nie. To już widzieliśmy, to jest wszędzie, można było z tego zrezygnować. Na szczęście album obronił się muzyką i wartością merytoryczną tekstów.

A teksty są niebanalne. W „I. Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną” Sobota opowiada o kulcie rapu. To hip-hop jest Bogiem, a on czuje się jego wyznawcą. Kolejny utwór (a zarazem kolejne przykazanie) zaczyna się słowami „ Nadaremnie nie mów słów”, które chyba mówią o nim wszystko. Kawałek dalej raper rezygnuje z poważnego tonu i w przykazaniu trzecim przypomina o dobrej zabawie. Przecież należy dzień święty święcić, ale dla Soboty dniem świętym jest… sobota. Chwilę potem powracamy do tematów ważnych i czwartego przykazania, w którym raper kieruje parę słów do swojego syna i mówi o wartości jaką jest rodzina. Kolejny utwór to nietypowa interpretacja dekalogu. Nie ma tu mowy o zabijaniu sensu stricto, a o marnowaniu talentu. Zwraca uwagę, że nie warto niszczyć daru od Boga i należy go wykorzystać w najlepszy możliwy sposób. Wreszcie dobijamy do siódemki. W dwóch pierwszych zwrotkach mamy do czynienia z rozmową Soboty z Bogiem. Dopiero w trzeciej raper konkretnie odnosi się do przykazania „nie kradnij”. W Przykazaniu „XI. Nie cudzołóż” oraz „XII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” nie ma drugiego dna. Wykonawca bez ogródek przedstawia swoją opinię o osobach, które „latają jak jebany latawiec” i „strzelają z ucha”. Podobnie jest z kolejnym przykazaniem o pożądaniu żony naszego bliźniego. I tym razem Sobota nie przebiera w słowach, ostro krytykując podrywanie obecnych i byłych kobiet kolegów. W refrenie dość jasno daje do zrozumienia zasady, jakie panują wśród kumpli, a mianowicie „nie tykaj co nie twoje”. W ostatnim numerze raper przekonuje, aby zrezygnować z zawiści i hejterstwa i tym samym zadbać o własny los, zamiast zazdrości innym sukcesów.

Przykazania Soboty nie do końca są odzwierciedleniem przykazań kościelnych, ale na pewno dają do myślenia. W sposób niezwykle dobitny i obrazowy przypominają nam o wartościach, którymi powinniśmy się w życiu kierować. Niby wszyscy je znamy, ale w świecie, który zdominował pieniądz i chęć władzy zdarza się o nich zapomnieć lub po prostu zbłądzić. Pomimo licznych przekleństw, kolokwializmów i prywatnych wycieczek Soboty, możemy ten album uznać za udany i nawet pouczający. Jest ostro i kontrowersyjnie, ale wierzymy, że Bóg Sobocie wybaczy.