Paluch 10/29

2019-11-24
Big paluch 10 29

W ostatnich dniach na rynek wyszedł 10 album rapera z Poznania. Płyta 10/29 utrzymana jest w konwencji podobnej jak 9 poprzednich krążków. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że fani muzyki Palucha nie będą zbytnio zaskoczeni nowym albumem, a tym bardziej tekstami, z których bije jasna i zdecydowana ideologia znana sympatykom rapera od lat. Czy oznacza to jednak, ze album 10/29 nie ma do zaproponowania nic nowego słuchaczom polskiego rapu?

Na początek, krótkie wyjaśnienie dla tych, którzy nie zagłębiali się w biografii Palucha. Sam tytuł nowego krążka ma symboliczne znaczenie. 10 solowy album Paluch wydał w wieku 29 lat, a adres pod którym się wychował to blok 10 mieszkanie 29. Również i okładka płyty nawiązuje do lokalnego patriotyzmu Palucha, widnieją na niej dwie wieże RTV charakterystyczne dla poznańskiej dzielnicy Piątkowo.

Po tym krótkim wstępie pora przejść do muzycznego podsumowania albumu 10/29. Jak można wnioskować ma być on podsumowaniem muzycznych dokonań poznańskiego rapera. I widać to szczególnie w tekstach – dojrzalsze i wzbogacone życiowymi refleksjami, o które trudno na początku muzycznej drogi, nadają płycie nową jakość i styl, który trudno było zauważyć przy poprzednim albumie Made in Heaven nagranym z Chrisrm Carsonem.

W albumie 10/29 klasyczne brzmienia łączą się z mocną bezkompromisową liryką. Połączenie to widać np. w kawałki Taki Jestem. Fani nieco bardziej „egzotycznych” i oryginalnych brzmień też znajdą coś dla siebie. Album proponuje przekrojowy przegląd muzycznych styli, wystarczy tylko wspomnieć o klasycznych bębnach czy hi-hatach, które można usłyszeć w wybranych numerach. Muzycznie jak i tekstowo płyta jest solidna i dobra, na pewno warta posłuchania.

Ale dość o oryginalności, teraz cos co spina całość wszystkie dotychczasowe realizacje Palucha - czyli teksty. Tak jak już wyżej wspomnieliśmy te znajdujące się na płycie 10/29 są dojrzalsze i bardziej refleksyjne życiowo czy społecznie niż ten z poprzednich albumów. Jednak same teksty nie zaskakują, są spójne z tym co we wcześniejszych albumach głosił Paluch, nie ma nagłych zwrotów ideologii jest ten sam przekaz życiowy, który słuchamy do 10 lat. I to się chwali. 18 kawałków, które można znaleźć na płycie to jednak nie tylko życiowe porady rapera pod 30, ale i ocena rzeczywistości, w której przyszło mu działać. Paluch ocenia i to ocenia surowo polską scenę rapową, wtykając jej największe grzechy i niedoskonałości. Kawałki nie są jednak tylko przepełnione żalem do kolegów po fachu, w albumie 10/29 można znaleźć wiele utworów nawiązujących do lokalnego patriotyzmu.

Styl Palucha dobrze znany od lat, konsekwentny i łatwy do rozpoznania można zauważyć już w pierwszych merach, dodatkowo na płycie słychać kilka fajnych i udanych eksperymentów wokalnych, które dodają smaczku albumowi.

To co jeszcze można powiedzieć o albumie 10/29 to to, że wyraźnie czuć w nim rękę dobrych producentów. Paluch zadbał o to, aby producentami byli ci najlepsi, ponownie zaprosił do współpracy Chris Carson, z którym tak udanie stworzył poprzedni krążek, natomiast większą cześć produkcji powierzył Julasowi.

Na płycie nie brakuje również gościnnych występów. Razem z Paluchem rapują Rytmus (Słowacja), Olexesh (Niemcy), S.Pri Noir (Francja) oraz członek BOR - Gedz. W jednym z refrenów udzielił się także Ras Luta.