Kali „Droga Koguta” (Recenzja)

Big kali droga koguta recenzja

Można to było przewidzieć! Kali nie odpuszcza! Zaledwie kilka miesięcy dzieli nas od wydania jubileuszowego, autobiograficznego albumu „Chudy chłopak”.

Najnowszy krążek Kaliego „Droga koguta” to ponowne przedstawienie historii rapera oraz „życia ulicy”, a jednak opisane w różnych konwencjach. Okraszony filozoficznymi przesłankami oraz rozmyślaniami daje powód do głębokiej zadumy i refleksji nad sensem życia. Dodatkowo utrzymany w niepowtarzalnym i tajemniczym klimacie kultury Dalekiego Wschodu nadaje utworom szczególnego charakteru.

Podczas swojej drogi tytułowy Kogut nie podąża sam, a wręcz przeciwnie. Realizując swój album Kali współpracował z topowymi twórcami, znanymi i cenionymi na polskiej scenie hip-hopowej. Owocem współpracy okazały się „Chainatown”, który powstał przy kooperacji z Paluchem i Żabsonem. Swoją cegiełkę dołożył także „Wutang”. Krążek nagrany wspólnie z Sokołem i Pezetem, nabrał szczególnej wartości artystycznej. Oprócz wymienionych raperów w trzech innych utworach („Sado”,”Yakuza”, „Opium”) mogliśmy usłyszeć Gedza, Lipę, Sariusa oraz Majora SPZ.

Album „Droga Koguta” to pomost pomiędzy nową a starą szkołą hip- hopu. Dzięki różnorodności stylów, jaką mogliśmy usłyszeć na płycie, śmiało można powiedzieć, iż płyta szefa Ganja Mafii, to idealne, synkretyczne połączenie obu niekiedy, zwalczających się nurtów w polskiej rapgrze.

Zanim przejdziemy do strony lirycznej, warto zwrócić uwagę na oprawę muzyczną, którą albumowi zapewnił FLVWLXSS. Stworzył on paletę najróżniejszych podkładów. Od hardcorowej i twardej stylistyki, w którą możemy się wtopić słuchając tracka „Wutang”, aż po spokojny bit użyty w numerze „Sake”.

„Sake” to kawałek, dzięki któremu czas spędzony z butelką sztandarowego, japońskiego alkoholu, będzie niezapomnianym chilloutem. Oprócz tego, że bity stworzone na potrzeby albumu posiadają niezwykle barwny styl, warto zwrócić uwagę, że to głównie one kreują cały nastrój oraz klimat przywodzący na myśl kraje Dalekiego Wschodu.

Czas przejść do warstwy słownej, jaką zafundował nam Kali i goście. Nie będziemy się tutaj rozwodzić nad każdym nawiniętym wersem, a skupimy się na całokształcie lirycznych przesłań oraz opowieści. Co z resztą nie będzie takie proste. Kali oprócz tego, że ponownie stworzył podobny do „Chudego chłopaka” album opowiadający jego historie, chwytał się różnych elementów życia. Mimo, że motyw ulicy jest zdecydowanie na pierwszym miejscu, to jednak możemy odnaleźć kawałek stricte miłosny czyli „Sake” ,w którym Kali pokazuje siebie, pokazuje jak wygląda „syn ulicy” po godzinach.

Kolejnym motywem jest ciężka podróż którą odbył Kali. W tytułowym tracku „Droga koguta (Outsider)” raper nawijając do bitu FLVWLXSS opowiada swoją historię zaczynając od wersów:

„Gdy wchodziłem do tej gry, nie miałem nic Nie rozumiał mnie nikt Ulica mi dawała wikt i szacunek Daj nawinę pod ten bit, bo to jedyne, co umiem”

Początkowe wersy doskonale oddają przeżycia Kaliego. Nikt w niego nie wierzył, a jego marzenia były mieszane z błotem. Mimo wielu trudności, raper wybrał drogę hip-hopu W kolejnych zwrotkach opowiada o konsekwencjach tej decyzji. Decyzji, która zmieniła postrzeganie Kaliego przez wszystkich oraz zweryfikowała dotychczasowe przyjaźnie. Pokazał, że należy zawsze podążać za głosem serca, zmusił do głębokich przemyśleń…

Można powiedzieć, że Kali… nie nawinął nic ponadczasowego oraz znacząco różniącego się od wielu numerów z lat poprzednich. Dodatkowo w samych tekstach inspiracje Orientem nie są zbyt widoczne oraz widowiskowe. Warstwa liryczna to właściwie największa bolączka albumu. Bit, flow Kaliego oraz goście sprawiają jednak, że mimo to, album zasługuje na uznanie słuchaczy oraz sceny polskiego hip-hopu.

Rap1Klasy.pl