Ganja Mafia - Wiesz co się kruszy

2019-11-24
Big ganja mafia wiesz co sie kruszy

O czym może rapować grupa nazywająca się Ganja Mafia? Raczej nie o cieniu orła ani pannie filiżance. Zgadza się – jest to album w całości poświęcony marihuanie. Wydawałoby się, że monotematyczność „Wiesz co się kruszy” może słuchacza znużyć, ale Ganja Mafia zadbali, aby muzyka była żywa, a teksty zainteresowały swoich odbiorców. Grupa mówi: „Żeby było zabawniej postanowiliśmy pobawić się w przeróbki hitowych produkcji z USA czego efektem jest spora liczba follow’upów m.in. do takich hitów jak Luniz „I Got 5 On It” , Warren G feat Nate Dogg & The Game „Party We Will Throw Now” , Macklemore & Ryan Lewis „Thrift Shop” czy „Beware” Big Seana”. Za produkcję odpowiada PSR i Gibbs.

Wiedząc jaką tematykę obejmują teksty, można było się obawiać, że znajdziemy w nich głównie oddawanie czci marihuanie, tak jak to miało niegdyś miejsce w kultowych kawałkach innych składów, choćby w znanym nam wszystkim „Do boju zakon Marii”. Na szczęście tak nie jest i artyści postarali się o to, żeby w swoich numerach przedstawiać zwykłe bolączki typowego palacza. Choćby w utworze „Mam 5 tego”, w którym słuchamy o niesprawiedliwości polskiego prawa dotyczącego posiadania marihuany. Kali rapuje legendarne już hasło „sadzić, palić, zalegalizować”, a Felipe bez wahania przedstawia swoje stanowisko w tej sprawie: „Mam chęć na moje pięć, które chcą mi zabrać, skaczą do gardła, lecz nie ugnie nas ta byle propaganda”. Niewątpliwie są głosem wielu nieszczęśliwców oburzonych brakiem pozwolenia na posiadanie i palenie trawki w naszym kraju. Bardziej wyluzowani pojawiają się w „Prawdziwych palaczach”, kierując swoje słowa do – uwaga – prawdziwych palaczy. Tam są wreszcie w swoim żywiole i mogą wyrazić ekscytację „zielonym liściem”. I wyrażają. Nawet bardzo dosłownie, ocierając się prawie o fanatyzm: „My kochamy ganje bardziej, niż Romeo kochał Julię, mamy przepaloną gardziel, dym oktawy generuje ”. W kawałku „Gdy ujrzałem drogę” raperzy przedstawiają plusy palenia ganji i pokazują jej wyższość nad innymi, zgubnymi używkami. Słyszymy: „Mógłbym okradać kościoły albo chlać jak żul, ale zamiast butli wódy postawiłem na skun”. Dają tym samym do zrozumienia, że marihuana jest mniej szkodliwa od legalnego alkoholu i zupełnie bezpieczna w porównaniu z ciężkimi narkotykami. Przejdźmy teraz do tytułowego singla. Jest to swego rodzaju hymn zwolenników marihuany, idealny do skandowania w czasie domówek z ganją, jako atrakcją wieczoru: „Ganja, Ganja, Ganja, Ganja, ona daje mi moc, ona daje mi oddychać. Mafia, Mafia, Mafia, Mafia daj tam mu, bo palaczy chcą zamykać”. Czy posiada morał, drugie dno lub jakieś głębsze przesłanie? Raczej nie, służy, by dostarczyć rozrywki i zachęcić do zabawy: „Unieś w górę ręce, więcej dymu, jeśli czujesz to sercem zdrówko, leci buch”.

Album jest prosty, nie trzeba się nagłowić, żeby zgadnąć co autor miał na myśli i zdecydowanie nie jest odpowiedni dla przeciwników zielonej używki. Niestety nie znajdą oni w nim nic dla siebie, no chyba, że są masochistami. Raperzy sami mówią, że jest to album od palaczy dla palaczy, zatem palacze wszystkich krajów – łączcie się i słuchajcie Ganja Mafii. Na koniec zostawiliśmy najważniejszy punkt w projekcie WCSK. Album jest nielegalny i niedostępny w żadnym sklepie stacjonarnym, aczkolwiek można go pobrać za darmo na specjalnie utworzonej przez Ganja Mafię stronie http://www.wiesz-co-sie-kruszy.com/. Chcieli złamać konwencję i złamali. A czy marihuana faktycznie jest tak fantastycznym sposobem na relaks, niech każdy oceni sam według własnych poglądów i sumienia.